Dla wielu może być to moment, kiedy kawa prawie ląduje na klawiaturze, a szczęka szuka kontaktu z podłogą. To, co jeszcze chwilę temu braliśmy za kuluarowe plotki, właśnie stało się rzeczywistością. Electronic Arts, czyl wydawca serii The Sims, oficjalnie zmieniają właściciela. I nie, to nie jest to news, który krązy w sieci już od dłuższego czasu. Ta nowinka pochodzi prosto ze świata wielkiego biznesu, który może wywrócić do góry nogami przyszłość Simów.
Wielkie przejęcie stało się faktem
Klamka zapadła. Electronic Arts (EA) zostanie przejęte przez potężne konsorcjum, na czele którego stoi Fundusz Inwestycji Publicznych (PIF) z Arabii Saudyjskiej.
Sprawa jest świeża, bo akcjonariusze EA powiedzieli „tak” podczas głosowania, które odbyło się kilka dni temu, a dokładnie 22 grudnia. Co to oznacza w praktyce? Że jedna z największych firm gamingowych na świecie znika z giełdy i przechodzi w ręce prywatne. Saudyjski fundusz, wspierany przez firmy Silver Lake oraz Affinity Partners, wyłożył na stół astronomiczną kwotę. Mowa tu o bagatela 55 miliardach dolarów!
Dla fanów cyferek – inwestorzy otrzymają 210 dolarów za każdą akcję. To historyczny moment, bo po ponad 40 latach Electronic Arts kończy swoją przygodę jako spółka publiczna.
Kto teraz pociąga za sznurki?
Zapewne zastanawiacie się, kto teraz będzie rządził Maxis i całą resztą? Po sfinalizowaniu transakcji, saudyjski fundusz PIF będzie posiadał aż 93,4% udziałów w firmie. To daje im niemal absolutną kontrolę nad gigantem.
Ale uwaga – Andrew Wilson, obecny CEO Electronic Arts, na razie nigdzie się nie wybiera. Potwierdzono, że pozostanie na swoim stanowisku. W oficjalnych komunikatach podkreśla, że nowi właściciele wierzą w obecną wizję firmy. Przejście w tryb firmy prywatnej ma rzekomo „uwolnić EA od presji giełdy”. Wiecie, jak to jest – koniec z martwieniem się o słupki w każdym kwartale, co teoretycznie mogłoby dać twórcom więcej swobody. Czy tak będzie? Czas pokaże.
Co z naszymi Simami po przejęciu przez inwestorów?
No dobra, ale przejdźmy do tego, co nas interesuje najbardziej. Czy to szansa, czy zagrożenie dla The Sims?
Wielu graczy ma uzasadnione obawy. Arabia Saudyjska inwestuje w gry w ramach strategii „Vision 2030”, ale społeczność martwi się o kwestie światopoglądowe. The Sims to gra, która od lat stawia na inkluzywność i różnorodność. Czy nowy właściciel będzie ingerował w te wartości? EA i The Sims uspokaja, że „misja i wartości firmy pozostaną niezmienione”, a twórcy zachowają kontrolę kreatywną.
W sieci jednak wrze. Fani dyskutują nie tylko o losach The Sims 4, ale też o nadchodzącym Project Rene i przyszłości studiów takich jak BioWare (zwłaszcza po premierze Dragon Age: The Veilguard). Z drugiej strony, tak ogromny zastrzyk gotówki może oznaczać większe budżety i – miejmy nadzieję – koniec z wycinaniem zawartości na drobne DLC. Choć tutaj wątpimy w to, czy częstotliwość wydawania Kolekcji do The Sims 4 miałaby się zmienić – jedyną przyczyną zmniejszenia ich ilości mogłoby być pojawienie się The Sims 5, a to jak mówią plotki jest już na horyzoncie.
Co dalej z Electronic Arts?
Transakcja ma zostać ostatecznie domknięta w pierwszym kwartale roku fiskalnego 2027 (czyli do czerwca 2026), po uzyskaniu zgód od odpowiednich urzędów regulacyjnych.
Jestem bardzo ciekawy, co o tym myślicie. Czy to szansa na lepsze The Sims bez mikropłatności wymuszanych przez giełdę, czy może początek końca swobody twórczej, jaką znaliśmy? Dajcie znać w komentarzach!
