Urodzinowy konkurs DOTsim. Wygraj The Sims 4 Cztery pory roku i Być rodzicem

Myśleliście, że to koniec urodzinowego świętowania? Nie ma mowy! Wciąż mamy wiele kodów na rozszerzenia do The Sims 4 do rozdania. W tym konkursie możecie zdobyć dodatek The Sims 4 Cztery pory roku – jeden z popularniejszych dodatków do Czwórki. Jeśli chcesz uzupełnić swoją kolekcję i wprowadzić nowe sezony do życia Simów, koniecznie weź udział w zabawie. Oprócz niego, macie szansę również na pakiet rozgrywki The Sims 4 Być rodzicem, stawiający przed Simowymi rodzicami nowe wyzwania. Jak zdobyć jeden z nich?

Od nagrody dzieli Cię kilka kroków. Wystarczy, że napiszesz odpowiedź na pytanie konkursowe w komentarzu pod tym wpisem, z dopiskiem czy interesuje Cię nagroda z II miejsca, jeśli nie uda Ci się zdobyć I miejsca. (I miejsce to oczywiście dodatek.) Wygrywa najbardziej kreatywny komentarz. Do dzieła!

Pytanie konkursowe: Jak wyglądała pierwsza randka Boba i Elizy Pancakes? 🤔

Regulamin konkursu – dostępny jest tutaj. Konkurs trwa do 19.07.2022 23:59.

Sponsorem nagrody jest Electronic Arts Polska.

Zareaguj na nowinkę!
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

28 KOMENTARZE

  1. Pierwsza Randka Boba i Elizy odbyła się w klubie nocnym, poznali się oni przypadkowo gdy oboje byli na imprezie u znajomej.Umówieni byli na godzinę 20:00 pod klubem , Eliza spózniała się Bob czekał na nią około 30min. Już miał zbierać się do domu gdy nagle przed drzwiamy stanęła kobieta ubrana w czerwoną obcisłą sukienke , jej wlosy były splecione w warkoczę, miała na sobie czarne baleriny i złotą biżuterię. Okazało się że była to Eliza, jej wygląd odrazu przykuł uwagę Boba. Gdy Eliza weszła do środka lokalu dosiadła się do mężczyzny, Bob na powitanię ucałował jej dłoń i podarował
    piękną czerwoną różę. Po dłuższej rozmowię zamówili 2 drinki z dodatkiem cytryny i mięty. Po wypiciu drinków usłyszeli piosenkę którą oboje uwielbiali,mineła chwila i już byli na parkiecie, mimo tego że oboje nie umieli tańczyć to i tak świetnie się bawili z uśmiechem na twarzy. Po jakimś czasie wspólnej zabawy Bob postanowił wyjawić Elizie uczucia , już lekko upity wszedł na scenę chwycił mikrofon wokalisty , i wyznał swoję uczucia w kierunku kobiety mówiąc ,, Elizo nasza znajomość trwa już pól roku a , ja nie mogę dłużej dusić moich emocji , odkąd cię zobaczyłem i poznałem odrazu mi się spodobałaś jednak wtedy myślałem że nie mam u ciebie szans , jednak dziś powstał płomyk nadzieji. Elizo chciałabyś zostać moją dziewczyną?. Kobieta ze łzami w oczach rzuciła się w ramiona mężczyzny krzycząc tak i pocałowała go. Tłum osób znajdujących się w klubie zaczeło klaskać. Bob wziął Elize w ramiona i opuścił lokal.

  2. Myślę, że randka Elizy i Boba odbyła się w jakiejś eleganckiej restauracji ponieważ jak wiadomo Elizka to taka pannica elegancka. Bob myślę, że nie sprzeciwiał się żeby pójść tam bo jest uległy Elizie, pewnie nie był zbyt elegancko ubrany bo Bob to Bob niechlujniak🤭 Eliza napewno się odpindrzyła i myślę że ciekawie to wyglądało. Bardzo chciałabym wygrać 4 pory roku, ale nagrodą z drugiego miejsca nie pogardzę, bo mam tylko dwie kolekcje… Nie stać mnie by kupić sobie dodatki jedynie akcesoria i kolekcje. Mimo wszystko życzę wszystkim powodzenia 🤞

  3. Pewnego słonecznego lada Bob zboczył piękna Elizę podszedł do niej i idę spytał czy pójdzie zanim na kolację. Eliza się zgodziła. Bob przyszedł do Elizy pod dom i poszli na randkę poszli do redaalracji pod nazwą ,, U pani Magdy Gessler”. Był miły wieczór do czasu gdy kelner nalewał wino wylał na Elizę i na Boba. Bob zaczął krzyczeć na kelner i zaczęła się bić bo kelner nie chciał przeprosić Elizy. Bob wygrał i Eliza się w nim zakochała i spytała się czy zostanie jej mężem Bob się zgodził
    Interesuje mnie nagroda 2 miejsca jak nie będę miał 1

  4. Moim zdaniem pierwsza randka Bona i Elizy wyglądała tak: Był ciepły, piątkowy wieczór. Eliza szykowała się na randkę z mężczyzną poznanym na Simderze. Przyjemnie im się pisało i wiedzieli o sobie dosłownie wsystsko. Na zdjęciu mężczyzna był wysportowany, miał gęsta brodę i niebieskie oczy. Elizie odrazu wpadł w oko. Poza tym nazywał się Klaudiusz Landgrab, co jeszcze bardziej nakręciło młodą Elizę, gdyż pochodził on z bogatej rodziny Landgrabów znanej w całym Simowym świecie. Umówili się oni(1)

  5. (2) w niewielkim barze, który od niedawna został postawiony w Wierzbowej Zatoczce.
    Wybiła 20⁰⁰ i Eliza pełna motyli w brzuchu ruszyła w stronę miejsca spotkania z Klaudiuszem. Założyła czerwona, długa suknię i nałożyła make-up jakiego jeszcze nigdy nie miała. Gdy dotarła na miejsce, nie zastała chłopaka. Napisała do niego, a on odpowiedział jej, by zajęła im stolik. Eliza zarezerwowała najdroższy stolik, ale było warto – było przy nim okno z widokiem na całą Wierzbowa Zatoczkę. Eliza zamieniła sobie przy barze 2 drinki miłosne i czekała na ukochanego. Minęła pierwsza godzina, potem następna, później kolejna, aż nagle wybiła północ, a Klaudiusz nadal się nie zjawiał. Eliza była zrozpaczona, gdy weszła na Simsdera. *Ten użytkownik zablokował cię* Oczy Elizy zrobiły się szklane i szybko zaczęły z nich płynąć łzy. Poczuła się upokorzona, wściekła i zrozpaczona. Szybko wypiła drinka zamówionego dla Klaudiusza i jeszcze szybciej wyszła z baru.
    Eliza była już trochę wstawiona, więc postanowiłam nie iść do domu lecz do pobliskiego parku. W głowie roiło jej się tysiące myśli: Czy Klaudiusz jest prawdziwy a jeśli tak to czy mówił prawdę? Czy naprawdę jestem taka głupia że dałam się na to namówić? Nagle do Włosy siedzącej na parkowej ławce dosiadł się nieco grubszy, o lekkim zaroście i szerokim uśmiechu chłopak.
    – Co taka piękna kobieta robi tutaj sama o takiej godzinie? – powiedział mężczyzna
    – Sama nie wiem, poprostu jestem głupią i naiwną nastolatką, która wierzy we wszystko co się jej powie. – odpowiedziała jeszcze lekko szlochając Eliza
    – Myślę, że potrzebujesz teraz kogoś kto cię przytuli – powiedział chłopak i objął Elizę
    Eliza jeszcze nigdy nie czuła się lepiej. Poczuła coś dziwnego, jakby motyle w jej brzuchu na nowo zaczęło żyć.
    – Jestem Bob, a ty to … ?
    – Eliza … Jestem Eliza.
    – Elizo czy chciałabyś przejść się ze mną po tym piękny parku?
    – Z wielką chęcią Bobie – odpowiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy Eliza.
    Nastolatkowie chodzili tak razem po parku do białego rana. Eliza opowiadał o swoim miłosnym zawodzie, o swoim zamiłowaniu do biegania i o swoich największych marzeniach. Bob natomiast opowiedział o tym jakim jest dobrym kucharzem i ciągle przy tym żartował.
    Eliza była w 7 niebie. Czuła się przy Bobie bardzo dobrze. Gdy tylko zaczęli swoją randkę zapomniała o Klaudiuszu i o ty co stało się tego wieczoru. Aż ciężko było jej się pożegnać z Bobem. Wymienili się numerami i rozeszli się do domów. Po tym spotkaniu rozmawiali ze sobą prawie codziennie, szybko zrozumieli, że to coś więcej niż przelotny romans, ale to już zupełnie inna historia.

    To na tyle, mam nadzieję, że historia się spodobała. Miałem duży fun pisząc ją. A zainteresowany jestem 1 nagrodą oraz 2. Czytającym życzę miłego dnia lub wieczoru 💕

  6. Zależy mi jedynie na nagrodzie za II miejsce
    Pierwsza randka Elizy I Boba wyglądała dosyć… zwyczajnie. Zaczęło się od jakiegoś ckliwego filmu w kinie. Bob rozkleił się jak dziecko, jednak lekko znudzona Elizka miała w głowie jedynie kolacje, na którą mieli pójść po seansie. Choć na pierwszej randce ludzie powinni jak najwięcej rozmawiać i poznawać się, to na ich (nie)szczęście film był idealną opcją, gdyż uniknęła ich niezręczna cisza a rozmowa w restauracji dotyczyła jedynie filmu i jedzenia. Chociaż w tym byli kompatybilni – oboje lubili jeść. Elizka szybko zrozumiała, że ślub z Bobem zapewni jej wiele korzyści – w tym prywatnego żywieniowca. Nic więc dziwnego, że niedługo później umówili się na kolejną randkę, a potem… sami już wiecie.

  7. Zależy mi jedynie na nagrodzie za I miejsce.
    Gdy Bob i Eliza poznali się i wreszcie umówili na randkę Eliza była wniebowzięta! Zdolny kucharz z szansą na zyskanie światowej sławy i… pieniędzy! Eliza od zawsze marzyła o byciu Panią na włościach co – jej zdaniem – Bob mógł jej zapewnić. Na ich pierwszą randkę Bob przygotował jej ucztę niemal jak z „Pięknej i Bestii” Eliza i Bob bardzo szybko wzięli ślub i wszystko szło dobrze. Niestety pewnego dnia pewne naleśniki spowodowały, że kariera Boba omal nie legła w gruzach. Niestety nie miał już raczej szansy na zostanie światowej sławy kucharzem czego Eliza nie mogła znieść. Od tego momentu ich małżeństwo bywa… trudne

  8. Pierwsza randka Boba i Elizy odbyła się w kinie, standardowo udali się na film gatunku romansu. Oczarowany mężczyzna wdziękiem kobiety podarował jej piękną czerwoną róże. W trakcie trwania seansu pojawiły się wzruszające momenty podczas Których Eliza wtulała się w Boba. Mężczyzna zabrał swoją ukochaną do swojego domu gdzie, oczarowł ją swoją kuchnią, na tą okazję przygotował ulubione danie kobiety, czyli spagetti. Po zjedzeniu posiłku, Bob zebrał w sobie siłę aby wyznać Elizie swoję uczucia, zrobił to w nietypowy sposób co przykóło uwagę kobiety i spowodowało że jeszcze bardziej się w nim zakochała. Po uroczym wyznaniu mężczyzny kobieta głośno krzyknęła TAK! z łzami w oczach. Po tym zdarzeniu ich życie się ułożyło i żyli długo i szczęśliwie.

  9. (Historia poprawiona z 16.07.2022 godz. 12:25)
    Moim zdaniem pierwsza randka Boba i Elizy wyglądała tak:
    Był ciepły, piątkowy wieczór. Eliza szykowała się na randkę z mężczyzną poznanym na Simderze. Przyjemnie im się pisało i wiedzieli o sobie dosłownie wszystko. Na zdjęciu mężczyzna był wysportowany, miał gęstą brodę i niebieskie oczy. Elizie odrazu wpadł w oko. Poza tym nazywał się Klaudiusz Landgrab, co jeszcze bardziej nakręciło młodą Elizę, gdyż pochodził on z bogatej rodziny Landgrabów znanej w całym Simowym świecie. Umówili się oni w niewielkim barze, który od niedawna został postawiony w Wierzbowej Zatoczce.
    Wybiła 20⁰⁰ i Eliza pełna motyli w brzuchu ruszyła w stronę miejsca spotkania z Klaudiuszem. Założyła czerwona, długa suknię i nałożyła make-up jakiego jeszcze nigdy nie miała. Gdy dotarła na miejsce, nie zastała chłopaka. Napisała do niego, a on odpowiedział jej, by zajęła im stolik. Eliza zarezerwowała najdroższy stolik, ale było warto – było przy nim okno z widokiem na całą Wierzbową Zatoczkę. Eliza zamówiła sobie przy barze 2 drinki miłosne i czekała na ukochanego. Minęła pierwsza godzina, potem następna, później kolejna, aż nagle wybiła północ, a Klaudiusz nadal się nie zjawiał. Eliza była zrozpaczona, gdy weszła na Simsdera. *Ten użytkownik zablokował cię* Oczy Elizy zrobiły się szklane i szybko zaczęły z nich płynąć łzy. Poczuła się upokorzona, wściekła i zrozpaczona. Szybko wypiła drinka zamówionego dla Klaudiusza i jeszcze szybciej wyszła z baru.
    Eliza po tej totalnie nieudanej randce postanowiłam nie iść do domu lecz do pobliskiego parku. W głowie roiło jej się tysiące myśli: Czy Klaudiusz jest prawdziwy a jeśli tak to czy mówił prawdę? Czy naprawdę jestem taka głupia że dałam się na to namówić? Nagle do Elizy siedzącej na parkowej ławce dosiadł się nieco grubszy, o lekkim zaroście i szerokim uśmiechu chłopak.
    – Co taka piękna kobieta robi tutaj sama o takiej godzinie? – powiedział mężczyzna
    – Sama nie wiem, poprostu jestem głupią i naiwną nastolatką, która wierzy we wszystko co się jej powie. – odpowiedziała jeszcze lekko szlochając Eliza
    – Myślę, że potrzebujesz teraz kogoś kto cię przytuli – powiedział chłopak i objął Elizę
    Eliza jeszcze nigdy nie czuła się lepiej. Poczuła coś dziwnego, jakby motyle w jej brzuchu na nowo zaczęły żyć.
    – Jestem Bob, a ty to … ?
    – Eliza … Jestem Eliza.
    – Elizo czy chciałabyś przejść się ze mną po tym piękny parku?
    – Z wielką chęcią Bobie – odpowiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy Eliza.
    Nastolatkowie chodzili tak razem po parku do białego rana. Eliza opowiadał o swoim miłosnym zawodzie, o swoim zamiłowaniu do biegania i o swoich największych marzeniach. Bob natomiast opowiedział o tym jakim jest dobrym kucharzem i ciągle przy tym żartował.
    Eliza była w 7 niebie. Czuła się przy Bobie bardzo dobrze. Gdy tylko zaczęli swoją randkę zapomniała o Klaudiuszu i o ty co stało się tego wieczoru. Aż ciężko było jej się pożegnać z Bobem. Wymienili się numerami i rozeszli się do domów. Po tym spotkaniu rozmawiali ze sobą prawie codziennie, szybko zrozumieli, że to coś więcej niż przelotny romans, ale to już zupełnie inna historia.

    To na tyle, mam nadzieję, że historia się spodobała. Miałem duży fun pisząc ją. A zainteresowany jestem 1 nagrodą oraz 2. Czytającym życzę miłego dnia lub wieczoru 💕

  10. Eliza była młodą panną której największym marzeniem było mieć ogromny dom którym by zarządzała. Wprowadziła się do małego, schludnego domku w Wierzbowej Zatoczce. Jako iż Eliza chciała sprawiać wrażenie idealnej w każdym calu damy, często wychodziła na miasto lub zapraszała do domu przyjaciółki. Jednak pewnego dnia poczuła iż potrzebuje chwili odpoczynku. Jednak od razu stanowczo stwierdziła iż jeśli ktoś potrzebuje odpoczynku, to na pewno nie ona. Poszła na pobliską siłownię, usilnie ignorując fakt iż ciężko stawiać jej energiczne kroki. Gdy stanęła przed drzwiami siłowni po prostu nie miała już sił, jednak uparcie pomyślała że jest w świetnej formie. Powłócząc nogami przeszła obok bieżni gdy na kogoś wpadła. Popatrzyła w górę i zobaczyła przystojnego, młodego mężczyznę z niestarannie przystrzyżoną brodą.
    -Przepraszam!- wykrzyknął nieznajomy-Jestem Bob.
    -Ja jestem Eliza. Przepraszam że na Pana wpadłam, prawdę mówiąc jestem lekko zmęczona.-Elizie ciężko było to przyznać.
    -To ja przepraszam że na Panią wpadłem!-powiedział Bob.
    I obydwoje zaczęli się śmiać.
    Dni mijały a Bob i Eliza spędzali razem dużo czasu. Elizie dobrze rozmawiało się z Bobem, obydwoje świetnie się rozumieli. Bob chciał zostać kucharzem. W jakiś sposób Elizie to imponowało i zgadzało się z jej marzeniem. Pewnego dnia Bob zaprosił Elizę na randkę. Wiedząc iż chce być idealna i że nie daje sobie czasu na odpoczynek, zamiast restauracji wybrał cichy park w Oazie Zdrój. Nie ubierał się jakoś specjalnie bo wiedział iż Elizie, mimo jej wrodzonej schludności nie będzie to przeszkadzać. Eliza wystroiła się na randkę, ale nie przesadnie. Zdenerwowana wyruszyła do parku. Tam czekał na nią Bob. Podał jej rękę i poszli piaszczystą dróżką, rozmawiając. Zdenerwowanie Elizy powoli ustępowało. Na jej twarzy kwitł piękny uśmiech. Bob widząc ją rozpromieniona także się uśmiechał. Powoli doszli do celu, było to małe jeziorko wypływające z szczeliny pod skałami. Obok było tajemnicze wejście prowadzące w ciemność. Bob bez wahania poprowadził tam Elizę. Choć droga była zanurzona w ciemnościach i trudna do przebycia, zwłaszcza w dwie osoby para weszła do ogromnej jaskini, której większą część zajmowało jezioro. Ze skalnych ścian wyrastały świecące kryształy niebywałej urody. Eliza stała z szeroko otwartymi oczami i rozglądała się wkoło z niedowierzaniem. Bob patrzył na nią z dumnym uśmiechem.
    -Pomyślałem że to będzie niezwykłe miejsce na niezwykłą randkę.-powiedział cicho.
    Eliza powoli się obróciła a potem rzuciła mu się na szyję.
    A jeśli chodzi o kłótnie w małżeństwie to nawet jeśli z zewnątrz wygląda to tak jak wygląda, to Eliza lubi ponarzekać czasem na Boba, że po sobie nie pozmywał, a On wtedy posyła jej spojrzenie i zaczynają rozmowę 🙂

    Interesują mnie obydwie nagrody. Wszystkim biorącym udział życzę powodzenia 🙂

  11. A oto i moja – dość makabryczna – wersja tego, jak wyglądała pierwsza randka Boba i Elizy Pancakes 🙂 Jest to mój – zmodyfikowany nieco – fanfik (oryginalnie napisany po angielsku i zamieszczony na fanfiction.net pod moim nickiem Midwich Cuckoo – nosi tytuł „The Cowplant” – zapraszam serdecznie 🙂 ). Chciałabym wygrać w-y-ł-ą-c-z-n-i-e pakiet „Być rodzicem”, bo dodatek „Cztery pory roku” już posiadam 🙂 Na potrzeby mojego opowiadania wymyśliłam, że Bob Pancakes miał już zonę przed Elizą – Irydę 🙂

    Iryda Pancakes spojrzała z wyrazem czystego, prawdziwego przerażenia, widocznego w jej szeroko teraz otwartych oczach, na krowi pysk, z którego sączyła się śmierdząca ślina, zbliżający się niebezpiecznie coraz bliżej i bliżej, szamocząc się i próbując wydostać się z silnego uścisku jej trzymających ją sąsiadów, państwa Piskorów. Kobieta krzyczałaby o pomoc na całe gardło, gdyby tylko mogła wypowiedzieć choć słowo. Silna ręka Boba, jej męża, która zakrywała jej usta, skutecznie powstrzymała ją od zrobienia hałasu, poza cichym skamleniem, ​​którego nikt nie mógł nawet usłyszeć. Nikt… oprócz Boba, ich przyjaciółki Elizy i sąsiadów – Piskorów – patrzących na nią z wyrazem dziwnego głodu w oczach. Pani Pancakes mrugnęła z niedowierzaniem. Wszystko to było tak nieoczekiwane – przed chwilą wraz z Bobem bawiła się na imprezie ogrodowej zorganizowanej przez Piskorów, kiedy nagle poczuła zawroty głowy. Jakby w jej drinku coś było – coś, czego nie powinno tam być. Powoli opadła na kolana, zdezorientowana, a świat zawirował przed jej oczami przez chwilę – bardzo krótką, ale wystarczającą, by Kasjan Piskor i jego najstarszy, nastoletni syn Druzjan podbiegli do niej z nieoczekiwaną szybkością i mocno ją pochwycili, więc Iryda nie mogła się ruszyć. Nie mogła też krzyczeć, jak już zostało powiedziane, ponieważ jej ukochany Bob szybko położył rękę na jej ustach, uniemożliwiając jej w ten prosty sposób jakąkolwiek próbę wydania krzyku. Czy to był jakiś żart w złym guście? Czy był to w ogóle jakikolwiek żart? Lagamnaphyllis Simnoorii – tak brzmiała prawdziwa nazwa tej rośliny, choć wszyscy nazywali ją po prostu krowokwiatem – rosła w rogu trawnika Piskorów, porośniętego szmaragdowozieloną trawą – ładny, w pełni wyrośnięty okaz. Szczycił się masywną głową, podobną do krowiej – stąd wzięła się jej potoczna nazwa – z „grzywką” z liści powyżej. Jakiś dowcipniś powiesił na grubej łodydze dzwonek, jakby to była szyja prawdziwej krowy, a teraz dziwnie złowrogi brzęk tejże rozbrzmiewał w czystym popołudniowym powietrzu. Jej pysk otworzył się – obrzydliwy zapach śliny dotarł do nozdrzy udręczonej kobiety, aż zrobiło się jej niedobrze – i Iryda Pancakes mogła zobaczyć jego aksamitnie różowe wnętrze. Żółtawe, krzywe zęby wystawały z pyska upiornej rośliny, wystarczająco dużej, by móc przeciąć Sima na pół, co Iryda szybko zauważyła, mimo że znajdowała się w stanie paniki, połyskując złowieszczo w gasnącym świetle późnego popołudnia. Kobieta poczuła nieświeży oddech wydobywający się z ogromnego pyska – wystarczająco dużego, by połknąć Sima w całości. „Powinnam być brudna; żaden krowokwiat nie zje brudnego Sima” – pomyślała pani Pancakes. To była ostatnia myśl, która przemknęła przez jej umysł, ponieważ chwilę później następną rzeczą, jaką poczuła Iryda, było uczucie potwornego bólu, gdy szczęki tej upiornej parodii krowiego łba zacisnęły się wokół jej szyi i otoczyła ją błogosławiona ciemność. Jedna krótka chwila – i Irydy Pancakes już nie było. Krowa głowa beknęła i zadrżała, jakby zadowolona z nowego mięsa, które właśnie dostarczyli roślinie jej źli właściciele.

    „Dostaniemy nową porcję eliksiru życia” powiedziała cicho przyjaciółka Boba, Irydy i Elizy, młoda Nathicana Piskor. W jej głosie zabrzmiał ton triumfu. ​​„Jakie to szczęście, że nikt do tej pory nie zdawał sobie sprawy, że zabijamy mieszkańców Willow Creek, aby zdobyć eliksir.” Młoda kobieta z roztargnieniem wpatrywała się w popołudniowe niebo. Miało mdły kolor brzoskwiń.

    „Czy nie współczujesz Irydzie nawet odrobinę?”, zalotnie zapytała Boba Pancakes jego kochanka Eliza Kondrat, pomrugując czarnymi jak jej serce oczami. „Była twoją żoną przez tyle lat, mimo wszystko. Nawet jeśli nie byłą w stanie dać ci dzieci, których tak pragnąłeś. Pan Pancakes zamilkł, wpatrując się w brzoskwiniowe niebo o zachodzie słońca. W chłodnym wieczornym powietrzu rozbrzmiewał dźwięk krowiego dzwonka, założonego na górnej części łodygi mięsożernej rośliny przez Zoriana i Amelanę – najmłodszych i zarazem najbardziej dowcipnych członków rodziny Piskorów. Roślina drżała trochę, jakby była rozumną istotą, zadowoloną z tego obfitego posiłku dostarczonego jej tak nagle. Przez chwilę – bardzo krótką, mijającą chwilę – pomyślała kochanka Boba, Eliza, w jego oczach pojawił się wyraz smutku, jakby mężczyzna w końcu poczuł cień – bardzo blady, ale jednak – żalu lub wyrzutów sumienia. Mimo wszystko Iryda była jego małżonką przez kilka lat, nawet jeśli ostatecznie doszło do rozkładu ich małżeństwa. A przyczyna tego było poznanie pięknej panny Kondrat. Spotykali się w sekrecie od kilku miesięcy, ale nigdy jednak nie byli na randce, w obawie przed tym, że ktoś z mieszkańców ich miasteczka może ich zobaczyć, donosząc o tym pani Pancakes. Owszem, Eliza Kondrat była bliską przyjaciółką obojga, ale mimo wszystko… Nie, lepiej było dmuchać na zimne – postanowiła para.

    „Nie” Mąż Irydy odpowiedział jednak krótko, patrząc na matkę Nathicany, swą sąsiadkę Kilmeny Piskor, dojącą ich „krowę”. Jej małe, zręczne dłonie z długimi ostrymi paznokciami pomalowanymi na rubinowo, poruszały się szybko, nie bez złowrogiej gracji, gdy kobieta pociągała nabrzmiałe różowe dójki rośliny. Zbierała w ten sposób przedłużający życie napój, znany przez Simów, przez których był on nader pożądanym napitkiem, pod nazwą Eliksiru Życia. Wydłużyło to życie mieszkańców Willow Creek o pięć dni. Co stanowiło całkiem długi czas, jak na standardy Simów. Bob Pancakes odchrząknął, zanim znów się odezwał.

    „Przynajmniej niewiele” dodał. „iryda była moją żoną, to prawda, ale nasza miłość już się wypaliła. Teraz jesteś jedyną kobietą w moim życiu, która się liczy” – powiedział pan Pancakes, zwracając się do swojej kochanki, która uśmiechnęła się słodko, nader zadowolona z tej odpowiedzi. Szeroki, choć dość złośliwy uśmiech rozkwitł na ładnej twarzy młodej kobiety, której oczy utkwione były teraz w szklance w dłoni sąsiadki, zawierającej „mleko” Laganaphyllis Simnovorii.

    „To będzie dla Kasjana” powiedziała pani Piskor. Przez chwilę przez jej twarz przemknął cień smutku. „Już zaczyna się starzeć” dodała i spojrzała na męża z wyrazem troski w oczach. „Eliksir byłby dla dziadka Tybalda, ale przecież już nie żyje. Moglibyśmy go wskrzesić, podając mu posiłek z Anielskiej Ryby – Eliza mogłaby go przygotować, jest w końcu taką dobrą kucharką – ale wydaje się, że dziadzio jest całkowicie zadowolony z tego, ze jest duchem. Pani Kilmeny Piskor spojrzała z czułością na przezroczysty kształt starszego, łysego mężczyzny unoszącego się nad ziemią.

    „Miałeś świetny pomysł, Bobby” zaćwierkała słodko Eliza Kondrat, kładąc rękę na ramieniu mężczyzny i uśmiechając się szczęśliwym, ale obłąkańczym uśmiechem. „Wprost znakomity pomysł z pozbyciem się tej jędzy, twojej żony. W ten sposób zawsze będziemy razem.” „Tak, zawsze” powiedział Bob Pancakes. „Na zawsze. Do końca wieczności” powtórzył świeży wdowiec, obejmując pannę Elizę Kondrat, która wiedziała teraz, że Bob naprawdę ją kocha i że ich pierwsza randka – dość niezwykła bo mająca teraz miejsce podczas ogrodowego przyjęcia w ogrodzie sąsiadów, państwa Piskorów i odbywająca się tuż po tragicznej śmierci żony Boba – to tylko początek wspaniałej miłości, jaka rozkwitła w sercach obojga. Tak, Eliza wiedziała to na pewno. I wiedziała, ze wkrótce zostanie drugą panią Pancakes. Tak, „Eliza Pancakes” brzmiało znacznie lepiej niż banalna „Eliza Kondrat”.

    „Ciekawe co powiemy naszym dzieciom, gdy zapytają, jaka była nasza pierwsza randka” – zadumał się Bob. „Bo będziemy mieli dużo, dużo dzieci, a pierwszego syna nazwiemy Iggy – tak aby jego imię zaczynało się na pierwszą literę imienia Irydy, żeby chociaż tak upamiętnić ją w ten sposób – kobietę, która nigdy nie mogła dać mi dzieci, mimo że tak ich pragnąłem”.

    „Teraz się tym nie przejmujmy” – odpowiedziała Eliza ciepło i wtuliła się w ukochanego. „Po prostu cieszmy się nasza unikalną randką, tak niezwykłą jak niezwykłą jest nasza miłość – randką mającą miejsce podczas przyjęcia ogrodowego u sąsiadów. Ale przed nami jest jeszcze wiele randek. Tę jednak zapamiętam szczególnie. I wiesz co? Myślę, że „Eliza Pancakes” w istocie brzmi znacznie bardziej interesująco niż banalna „Eliza Kondrat”, nie sadzisz?

  12. Spotkali się pierwszy raz na porannym spacerze, który był obojga rutyną. Widzieli się codziennie. Którymś razem Bob zagadał do Elizy. Szybko znaleźli wspólne tematy, w krótkim czasie stali się najlepszymi przyjaciółmi. Od kiedy zaczęli się przyjaźnić nie tylko spacer był ich rutyną, a również pogawędka między sobą. Zaczęli się spotykać też poza terminem ich porannych spacerów. Bob jako pierwszy zadurzył się w Elizie. Myślał, że nie ma u niej szans jednak ona powoli zaczęła darzyć te same uczucia do Boba. Zbliżyli się do siebie jeszcze bardziej, chodzili razem do restauracji i różnych knajp jako bliscy przyjaciele, lecz pewnego dnia takiego samego jak inne gdy Bob i Eliza spotkali się ponownie Eliza dość cichym i niepewnym, i łamiącym się głosem odparła:
    -Czy to randka?
    Bob bardzo się zdziwił, że Eliza zadała to pytanie, lekko zarumienił się i odpowiedział równie niepewnie co Eliza:
    -Wiesz… myślałem, że to przyjacielskie spotkanie takie jak zawsze..
    Eliza ze szklanymi oczami powstrzymując się od płaczu odparła:
    -Tak, masz rację przepraszam… – pośpiesznie wychodząc z restauracji
    Bob nadal będąc w dużym szoku po chwili zaczął myśleć trzeźwo. Zdał sobie sprawę, że zj**ał sprawę. Szybko zawołał kelnera i poprosił o rachunek, zapłacił i zerwał się za Elizą. Bał się, że coś jej się stanie była wtedy młodą kobietą a świat jest pełen niebezpieczeństw. Biegając przez ulice miasta zagubiony Bob dostrzegł na pagórku stojącą zapłakaną Elizę. Brakowało mu już tchu jednak wbiegł jak najszybciej na pagórek i złapał mocno Elizę za rękę.
    -Eliza przepraszam, to nie miało tak zabrzmieć… – z pochyloną głowa cicho powiedział Bob.
    -Bob? – niepewnie odparła Eliza.
    -Kocham cię Eliza! – wykrzyknął pewnie i głośno Bob, z jeszcze niżej opuszczoną głową.
    Elizie powoli przestały lecieć łzy z oczów, gdy zobaczyła Boba tak pewnego swoich słow.
    -Elizo podobasz mi się już od dłuższego czasu, nie potrafiłem ci tego powiedzieć, ponieważ nie miałem odwagi. Proszę pójdź ze mną na randkę!
    Eliza mimo, że wypłakała już wiele łez zaczęła jeszcze mocniej płakać. To już nie był płacz smutku, lecz szczęścia.
    -Kocham cię Bob! Pójdę z tobą na randkę! – Ze łzami w oczach odkrzyknęła.
    Eliza pociągnęła Boba w swoją stronę i namiętnie go pocałowała. Bob po chwili oddał się Elizie. Przy zachodzie słońca stali obaj zapłakani całując się namiętnie. Po tym wydarzeniu tak jak Bob obiecał poszli razem na randkę. Przebiegła urokliwie. Po randce udali się do mieszkania Boba. Było skromne, lecz Elizie w tamtym momencie to nie przeszkadzało. Bob całując Elizę kierował ją w stronę sypialni. Gdzie odbyli przyjemny sami wiecie jaki wieczór. Od tamtej chwili Bob i Eliza są szczęśliwą parą. Po dwóch miesiącach związku postanowili się wprowadzić do domu, w którym aktualnie mieszkają, są teraz szczęśliwym małżeństwem. Koniec.

    Oczywiście pominęłam moment zaręczyn itp. bo nie o to tu chodzi. Z góry chciałabym przeprosić za jakiekolwiek błędy w pisowni i źle złożone zdania. To nigdy nie było moją mocną strona, lecz i tak chciałam spróbować. Życzę wszystkim powodzenia w konkursie i miłego pisania swoich opowieści<3 | Nagrody interesują mnie obie! |

  13. więc tak pewnie było tak że poszli do śiwowni(opowiadam taką bez dodatków by zabawniej było) i tam bob tak się naćwiczyć że asz mu bicepsy poszły Elizie to się nie spodobało więc possli do biblioteki obydwoje czutali ale tym Razem bobowi to się nie podobało s więc uderzył Elizę książką i zaciągnął ją nad basen gdzie uprawiali bara bara w prysnicu potem razem się kompali zrobili sobie kolacje Bob zapytał czy Eliza zostanie jego nażyczoną a Eliza odpowiedziała że nic z tego nie wyjdzie bo nie jest w jej typie i sobie poszła koniec(najbardziej mnie interesuje ten pakiet być rodziciem bo cztery pory roku już mam)

  14. Interesuje mnie nagroda za I miejsce oraz za II miejsce. A oto historia:

    Eliza była zwykłą nastolatką. Lubiła spędzać czas z przyjaciółmi, wychodzić z nimi do eleganckich restauracji czy chodzić na siłownię. Jako córka jednej z najbardziej wpływowych rodzin w całej Wierzbowej Zatoczce nie musiała się martwić, że zabraknie jej pieniędzy, szacunku czy poparcia wśród ludzi. Wszystko zmieniło się, gdy Eliza przeszła z wieku nastolatki w wiek młodej dorosłej. Jej znajomi zaczęli mieć już drugie połówki i wyprowadzali się w różne zakątki simowego świata, aż w końcu Eliza została sama z rodzicami. Szybko zrozumiała, że musi wyprowadzić się od rodziców, by nie stracić w oczach ludzi. Zakupiła niewielki domek w Wierzbowej Zatoczce, ale w nieco biedniejszej dzielnicy niż wcześniej. Było jej tam jednak lepiej. Mogła w zupełności poświęcić się swoim pasjom jakimi były bieganie oraz rozwijanie swojej logiki, głównie obserwując nocne niebo przez teleskop. Tak mijały jej kolejne dni. Jednak pewnego dnia stało się coś co odmieniło jej życie. Nie wiadomo jak to się stało, ale gdy Eliza obserwowała nocą gwiazdy, do ogródka dziewczyny spadł meteoryt, a w nim liścik z wiadomością ,,Czekam na ciebie w parku”. Eliza zamarła, ale zrobiła co na liście było napisane. Poszła do parku i zobaczyła tam mężczyznę o dziwnym wyrazie twarzy i z brodą. Odrazu widziała, że nie zachowywał się normalnie, ale nieustraszona Eliza podeszła do obcego. Przywitała się z nim, a on się jej przedstawił jako Bob z planety Pluton. Okazało się, że był to kosmita. Eliza wiedziała, że to szalone, ale postanowiła wziąść go do siebie. Poczuła do niego dziwne uczucie, takie, którego nigdy wcześniej nie czuła. Zaczeło jej na nim zależeć. Gdy tylko dotarli do domu Eliza powiedziała Bobowi, żeby się przygotował na romantyczną kolację. Spodobał mu się ten pomysł, bo Eliza też mu się spodobała. Gospodyni domowa napiekła pełno pyszności: pierogi, naleśniki, sałatkę warzywną i wiele więcej. Rozpaliła świeczki, włożyła kwiaty do wazonu i jak to Eliza – ubrała się w najbardziej elegancką suknię jaką miała w szafie. Oboje zasiedli do stołu i spędzili miło wieczór. Bob opowiadał o swojej planecie i o ty dlaczego z niej uciekł: aby plutończycy mogli pozostać na Ziemi muszą znaleźć sobie tam żonę. Mowil też Elizie coś co ją zawstydziło. Powiedział, że obserwował ją codziennie. Widział co robiła, obserwował ją w jej codziennym życiu i uważała, że jest ona najpiękniejsza na Ziemi i to ją obrał na swoją przyszłą żonę. Przy tym ciągle zajadał naleśniki zjadł ich chyba z 15. Eliza patrząc na niego wpadła na genialny plan. Opowiedziała mu o nim i go zrealizowała. Polegał on na tym, że Eliza zrobiła wszystko by Bob w Simowym świecie stał się normalnym simem. Nauczyła go jak zachowują się ludzie: razem biegali, gotowali, grali w szachy. Załatwiła mu dowód, prawo jazdy i paszport – wszystko pod wymyślonym nazwiskiem Pancakes, gdyż Bob wręcz kochał naleśniki. Później Eliza oświadczyła się Bobowi, a kilka tygodni później się pobrali jak na normalną, kochająca się parę przystało. I tak to się skończyło. Eliza była na tyle chytra, że nikt do dziś nie domyslil się niczego o Bobie z planety Pluton.

  15. Interesuje mnie nagroda za I miejsce oraz za II. A oto historia:

    Eliza była zwykłą nastolatką. Lubiła spędzać czas z przyjaciółmi, wychodzić z nimi do eleganckich restauracji czy chodzić na siłownię. Jako córka jednej z najbardziej wpływowych rodzin w całej Wierzbowej Zatoczce nie musiała się martwić, że zabraknie jej pieniędzy, szacunku czy poparcia wśród ludzi. Wszystko zmieniło się, gdy Eliza przeszła z wieku nastolatki w wiek młodej dorosłej. Jej znajomi zaczęli mieć już drugie połówki i wyprowadzali się w różne zakątki simowego świata, aż w końcu Eliza została sama z rodzicami. Szybko zrozumiała, że musi wyprowadzić się od rodziców, by nie stracić w oczach ludzi. Zakupiła niewielki domek w Wierzbowej Zatoczce, ale w nieco biedniejszej dzielnicy niż wcześniej. Było jej tam jednak lepiej. Mogła w zupełności poświęcić się swoim pasjom jakimi były bieganie oraz rozwijanie swojej logiki, głównie obserwując nocne niebo przez teleskop. Tak mijały jej kolejne dni. Jednak pewnego dnia stało się coś co odmieniło jej życie. Nie wiadomo jak to się stało, ale gdy Eliza obserwowała nocą gwiazdy, do ogródka dziewczyny spadł meteoryt, a w nim liścik z wiadomością ,,Czekam na ciebie w parku”. Eliza zamarła, ale zrobiła co na liście było napisane. Poszła do parku i zobaczyła tam mężczyznę o dziwnym wyrazie twarzy i z brodą. Odrazu widziała, że nie zachowywał się normalnie, ale nieustraszona Eliza podeszła do obcego. Przywitała się z nim, a on się jej przedstawił jako Bob z planety Pluton. Okazało się, że był to kosmita. Eliza wiedziała, że to szalone, ale postanowiła wziąść go do siebie. Poczuła do niego dziwne uczucie, takie, którego nigdy wcześniej nie czuła. Zaczeło jej na nim zależeć. Gdy tylko dotarli do domu Eliza powiedziała Bobowi, żeby się przygotował na romantyczną kolację. Spodobał mu się ten pomysł, bo Eliza też mu się spodobała. Gospodyni domowa napiekła pełno pyszności: pierogi, naleśniki, sałatkę warzywną i wiele więcej. Rozpaliła świeczki, włożyła kwiaty do wazonu i jak to Eliza – ubrała się w najbardziej elegancką suknię jaką miała w szafie. Oboje zasiedli do stołu i spędzili miło wieczór. Bob opowiadał o swojej planecie i o ty dlaczego z niej uciekł: aby plutończycy mogli pozostać na Ziemi muszą znaleźć sobie tam żonę. Mowil też Elizie coś co ją zawstydziło. Powiedział, że obserwował ją codziennie. Widział co robiła, obserwował ją w jej codziennym życiu i uważała, że jest ona najpiękniejsza na Ziemi i to ją obrał na swoją przyszłą żonę. Przy tym ciągle zajadał naleśniki zjadł ich chyba z 15. Eliza patrząc na niego wpadła na genialny plan. Opowiedziała mu o nim i go zrealizowała. Polegał on na tym, że Eliza zrobiła wszystko by Bob w Simowym świecie stał się normalnym simem. Nauczyła go jak zachowują się ludzie: razem biegali, gotowali, grali w szachy. Załatwiła mu dowód, prawo jazdy i paszport – wszystko pod wymyślonym nazwiskiem Pancakes, gdyż Bob wręcz kochał naleśniki. Później Eliza oświadczyła się Bobowi, a kilka tygodni później się pobrali jak na normalną, kochająca się parę przystało. I tak to się skończyło. Eliza była na tyle chytra, że nikt do dziś nie domyslil się niczego o Bobie z planety Pluton.

  16. Interesuje mnie nagroda za I miejsce oraz za II. A oto historia:

    Eliza była zwykłą nastolatką. Lubiła spędzać czas z przyjaciółmi, wychodzić z nimi do eleganckich restauracji czy chodzić na siłownię. Jako córka jednej z najbardziej wpływowych rodzin w całej Wierzbowej Zatoczce nie musiała się martwić, że zabraknie jej pieniędzy, szacunku czy poparcia wśród ludzi. Wszystko zmieniło się, gdy Eliza przeszła z wieku nastolatki w wiek młodej dorosłej. Jej znajomi zaczęli mieć już drugie połówki i wyprowadzali się w różne zakątki simowego świata, aż w końcu Eliza została sama z rodzicami. Szybko zrozumiała, że musi wyprowadzić się od rodziców, by nie stracić w oczach ludzi. Zakupiła niewielki domek w Wierzbowej Zatoczce, ale w nieco biedniejszej dzielnicy niż wcześniej. Było jej tam jednak lepiej. Mogła w zupełności poświęcić się swoim pasjom jakimi były bieganie oraz rozwijanie swojej logiki, głównie obserwując nocne niebo przez teleskop. Tak mijały jej kolejne dni. Jednak pewnego dnia stało się coś co odmieniło jej życie. Nie wiadomo jak to się stało, ale gdy Eliza obserwowała nocą gwiazdy, do ogródka dziewczyny spadł meteoryt, a w nim liścik z wiadomością ,,Czekam na ciebie w parku”. Eliza zamarła, ale zrobiła co na liście było napisane. Poszła do parku i zobaczyła tam mężczyznę o dziwnym wyrazie twarzy i z brodą. Odrazu widziała, że nie zachowywał się normalnie, ale nieustraszona Eliza podeszła do obcego. Przywitała się z nim, a on się jej przedstawił jako Bob z planety Pluton. Okazało się, że był to kosmita. Eliza wiedziała, że to szalone, ale postanowiła wziąść go do siebie. Poczuła do niego dziwne uczucie, takie, którego nigdy wcześniej nie czuła. Zaczeło jej na nim zależeć. Gdy tylko dotarli do domu Eliza powiedziała Bobowi, żeby się przygotował na romantyczną kolację. Spodobał mu się ten pomysł, bo Eliza też mu się spodobała. Gospodyni domowa napiekła pełno pyszności: pierogi, naleśniki, sałatkę warzywną i wiele więcej. Rozpaliła świeczki, włożyła kwiaty do wazonu i jak to Eliza – ubrała się w najbardziej elegancką suknię jaką miała w szafie. Oboje zasiedli do stołu i spędzili miło wieczór. Bob opowiadał o swojej planecie i o ty dlaczego z niej uciekł: aby plutończycy mogli pozostać na Ziemi muszą znaleźć sobie tam żonę. Mowil też Elizie coś co ją zawstydziło. Powiedział, że obserwował ją codziennie. Widział co robiła, obserwował ją w jej codziennym życiu i uważała, że jest ona najpiękniejsza na Ziemi i to ją obrał na swoją przyszłą żonę. Przy tym ciągle zajadał naleśniki zjadł ich chyba z 15. Eliza patrząc na niego wpadła na genialny plan. Opowiedziała mu o nim i go zrealizowała. Polegał on na tym, że Eliza zrobiła wszystko by Bob w Simowym świecie stał się normalnym simem. Nauczyła go jak zachowują się ludzie: razem biegali, gotowali, grali w szachy. Załatwiła mu dowód, prawo jazdy i paszport – wszystko pod wymyślonym nazwiskiem Pancakes, gdyż Bob wręcz kochał naleśniki. Później Eliza oświadczyła się Bobowi, a kilka tygodni później się pobrali jak na normalną, kochająca się parę przystało. I tak to się skończyło. Eliza była na tyle chytra, że nikt do dziś nie domyslil się niczego o Bobie z planety Pluton.

  17. Interesują mnie obie nagrody.

    Bob pochodził z zamożnej rodziny, jego matka pracowała jako chirurg, ojciec był stomatologiem. Od dziecka mówiono mu, że jego kariera powinna być równie szanowana i musi odnosić wiele sukcesów zawodowych. Sam chłopak był bardzo ambitny, szybko się uczył, lecz ciągłe powtarzanie o przyszłości przerastało go. Nie mógł się jednak sprzeciwiać rodzinie, więc z radosnego chłopczyka stał się ponurym nastolatkiem z nosem w książkach. Jednakże bardziej niż na przyszłej posadzie zależało mu na założeniu rodziny, lecz nigdy nie umiał rozmawiać z dziewczynami.
    Kiedy Bob miał 19 lat, rodzice opowiedzieli mu o córce ich dobrych znajomych. Określali ją jako ciepłą, sympatyczną i inteligentną dziewczynę. Jak później się okazało, rodziciele obu nastolatków umówili ich ze sobą na kolację w przyszły piątek.
    Po opowieściach matki i ojca, Bob tylko wyobrażał sobie dziewczynę wieczorami i odliczał dni do ich wspólnego spotkania. Miał nadzieję na to, że pozna świetną dziewczynę i będą się dogadywać.
    W dniu umówionej kolacji Bob nie mógł się doczekać, gotowy już był o godzinie 15;00, choć powinni się spotkać dopiero o 19;00. Stresował się, choć ten stres był pozytywny, cieszył się na wspólnie spędzony czas.
    Taksówka podjechała pod najlepszą restaurację w okolicy i Bob z niej wysiadł. Miał nogi jak z waty, lecz pewnie udał się do środka i zajął miejsce przy zarezerwowanym stoliku. Czekał zaledwie parę minut, gdy usiadła obok niego rudowłosa piękność. Miała średniej długości fryzurę, białą sukienkę za kolano i białe obcasy. Zauroczył się od razu.
    – Cześć, zapewne nazywasz się Bob. – Powiedziała z uśmiechem
    – Tak, więc ty musisz być Elizą. – Chłopak odparł jak zaczarowany.
    Eliza się zaśmiała i pokiwała głowią twierdząco. Rozpoczęli rozmowę od tematów szkolnych, następnie zamówili wybrane potrawy i desery. Rozmowa była bardzo przyjemna i widać było, że ta dwójka ma coś ku sobie. Często się śmiali i żartowali. Gdy skończyli swoją kolację, Bob zapłacił za wszystko i udali się na spacer po oświetlonym parku. Następnie Bob odprowadził dziewczynę pod dom i gdy miała już do niego wchodzić zatrzymał ją.
    – Dobranoc. – Powiedział chłopak i pocałował dziewczynę w policzek.
    – Dobranoc. – Odpowiedziała zaczerwieniona dziewczyna przyjmując buziaka po czym zniknęła w drzwiach.
    Bob udał się do swojego miejsca zamieszkania i nie mógł zapomnieć o dzisiejszej randce. Miał ogromną nadzieję, że jego marzenie może się spełnić właśnie z tą dziewczyną. Nie mógł się doczekać kolejnych spotkań i z uśmiechem na twarzy zasnął.

  18. Hejka, dołączam do konkursu:)
    Bob i Eliza poznali się już w liceum. Prawdę mówiąc chłopak nigdy nie zwrócił szczególnej uwagi na swoją koleżankę, ponieważ w większość jego głowę zajmowały inne rzeczy (na pewno nie dziewczyny). Z Elizą za to było całkiem inaczej, biedny Bob już pierwszego dnia zalazł jej za skórę. Jego roztrzepanie i niechlujstwo irytowało dziewczynę na sam widok. Jednak mimo początkowej niechęci, jak to w nastoletnim okresie bywa, Eliza mimo wielu sprzeczności powoli zaczęła zakochiwać się w swoim koledze. Obserwując już wcześniej swój obiekt westchnień, niestety zdawała sobie sprawę, że w głowie Boba nie ma miejsca na dziewczyny. Tym samym Eliza postanowiła przejąć kontrolę. Pewnego dnia przyszła wcześniej do szkoły i w szafce swojego crusha zostawiła krótką notkę „Może byś mnie gdzieś zaprosił – Eliza <3". Bob był bardzo zaskoczony znaleziskiem, ale stwierdził, że co mu szkodzi spróbować, przecież nie codziennie znajduje takie wiadomości. Jeszcze tego samego dnia zagadał do swojej adoratorki. Eliza była przeszczęśliwa, obdarzyła go jednym ze swoich zniewalających uśmiechów i już wtedy chłopak wiedział, że nie ma czego żałować. Organizacją randki oczywiście zajęła się dziewczyna, a zaplanowała istny wieczór wrażeń. Spotkanie rozpoczęło się zaraz po zachodzie słońca w lunaparku, a mianowicie w domu strachów. Bob wtedy też bardzo zaimponował swoją grobową miną Elizie. Następnie przeszli do kolejki, a wieczór zakończyli w pobliskiej restauracji. Mimo wielu różnic Bob i Eliza odnaleźli w swoich odmiennych charakterach drugą połówkę swojego serca. Jak to wszystko się dalej potoczyło – wszyscy wiemy. Tak oto niespodziewanie rozpoczęła się historia pięknej i "troszkę" burzliwiej miłości…
    Jestem zainteresowana obydwoma nagrodami.
    Powodzenia wszystkim:)

  19. Według mnie pierwsza randka Elizy i Boba wyglądała tak:

    Eliza była wściekła. Właśnie odeszła z pracy tylko po to, żeby nie została wyrzucona. Nie mogła sobie pozwolić na taką porażkę. Odeszła za to z niezłym impetem. Podczas kłótni z szefem krzyknęła, że nie rozumie jak mogła być tak głupia i zatrudnić się w jego firmie, na co on zaczął, iż może powinna z niej odejść, skoro tak tego żałuje. Domyśliła się wtedy co zamierza zrobić i stwierdziła, że musi go uprzedzić. I tak się znalazła tutaj. Nogi poniosły ją aż do Wierzbowej Zatoczki. Była taka godzina, kiedy trudno stwierdzić czy jeszcze jest bardzo późno, czy już bardzo wcześnie. Chciało jej się płakać, wyć i krzyczeć jednocześnie. Chodziła samotnie po obcym miasteczku i nie wiedziała co ze sobą zrobić. W tym momencie jej wzrok spoczął na klubie „Niebieski Aksamit” i natychmiastowo poczuła nieodpartą potrzebę, żeby do niego wejść. Pewnie kilka godzin wcześniej otaczałaby ją ogłuszająca muzyka i tłum radosnych ludzi, ale o tej porze było już znacznie ciszej. Teraz snuły się tu tylko pijane niedobitki, które wyglądały, jakby przyszły tu w tym samym celu co ona – po zapomnienie i ucieczkę. Podeszła szybkim krokiem do baru i zamówiła drinka, gdy niespodziewanie dołączył do niej jakiś mężczyzna i usiadł kilka stołków dalej. Kiedy patrzyła na jego zmęczoną, zrezygnowaną twarz, widziała w niej swoje własne problemy. Nieznajomy rzucił jej smętne spojrzenie, po czym zanurzył je z powrotem w swoim napoju. Jego twarz wydawała się Elizie znajoma. Zaintrygowana przesiadła się bliżej i go przywitała, ale ten tylko mruknął coś pod nosem, nie zaszczycając jej nawet spojrzeniem. Kobieta jednak się nie poddawała. Zaczęła opowiadać o wszystkim i niczym, mówiła to co jej ślina na język przyniosła. Gdy nareszcie Elizie skończyły się tematy do monologu, nieznajomy zaczął okazywać jej zainteresowanie. Skupiał na niej swoje spojrzenie i o dziwo nie wyglądał na zmęczonego.
    -Ja Cię chyba skądś znam… – rzuciła ośmielona Eliza. Mężczyzna natychmiast zmarniał z powrotem. – Przepraszam, nie przedstawiłam się. Jestem Eliza. – mężczyzna dalej milczał.- A Pan?
    -Ja spędziłem pół życia grając w żałosnym serialu. Bob. – podał jej rękę.
    Chwilę później przyszedł barman z drinkiem kobiety.
    -Ja zapłacę. – powiedział do niego Bob. Eliza spojrzała ze zdziwieniem na aktora, na co on odpowiedział uśmiechem. Popijając napój zapytała:
    -A jak nazywał się ten serial?
    -„Bądźcie szaleni”. – odparł odwracając wzrok.
    -Serio?!
    -Mhm.
    -Ale on jest cudowny! – krzyknęła ze śmiechem – A przynajmniej ja go uwielbiam. – dodała.
    Po tej wymianie zdań nastała cisza, podczas której kobieta zdążyła dokończyć drinka.
    -Przejdziemy się? – zapytał Bob.
    -Czemu nie. – odpowiedziała Eliza rumieniąc się.
    Ten nocny spacer był dla niej jednym z najprzyjemniejszych wydarzeń w ciągu ostatnich paru miesięcy – pełen szczerych rozmów, czułych słówek i żartów. Zbliżył ich do siebie. Na zakończenie, mężczyzna odprowadził Elizę pod dom w Oazie Zdrój i skąpany w promieniach wschodzącego słońca zapytał z nadzieją w głosie:
    -Spotkamy się jeszcze kiedyś?
    -Byłoby cudownie. – odpowiedziała Eliza.
    Po chwili już otwierała drzwi domu machając na pożegnanie Bobowi. Weszła do środka i ukradkiem obserwowała, jak mężczyzna jeszcze przez chwilę stoi przed budynkiem, po czym powoli odchodzi w tylko sobie znanym kierunku.

    Mam nadzieję, że się podobało i interesują mnie obie nagrody.

  20. Interesuje mnie nagroda za I miejsce oraz za II. A oto historia:

    Eliza była zwykłą nastolatką. Lubiła spędzać czas z przyjaciółmi, wychodzić z nimi do eleganckich restauracji czy chodzić na siłownię. Jako córka jednej z najbardziej wpływowych rodzin w całej Wierzbowej Zatoczce nie musiała się martwić, że zabraknie jej pieniędzy, szacunku czy poparcia wśród ludzi. Wszystko zmieniło się, gdy Eliza przeszła z wieku nastolatki w wiek młodej dorosłej. Jej znajomi zaczęli mieć już drugie połówki i wyprowadzali się w różne zakątki simowego świata, aż w końcu Eliza została sama z rodzicami. Szybko zrozumiała, że musi wyprowadzić się od rodziców, by nie stracić w oczach ludzi. Zakupiła niewielki domek w Wierzbowej Zatoczce, ale w nieco biedniejszej dzielnicy niż wcześniej. Było jej tam jednak lepiej. Mogła w zupełności poświęcić się swoim pasjom jakimi były bieganie oraz rozwijanie swojej logiki, głównie obserwując nocne niebo przez teleskop. Tak mijały jej kolejne dni. Jednak pewnego dnia stało się coś co odmieniło jej życie. Nie wiadomo jak to się stało, ale gdy Eliza obserwowała nocą gwiazdy, do ogródka dziewczyny spadł meteoryt, a w nim liścik z wiadomością ,,Czekam na ciebie w parku”. Eliza zamarła, ale zrobiła co na liście było napisane. Poszła do parku i zobaczyła tam mężczyznę o dziwnym wyrazie twarzy i z brodą. Odrazu widziała, że nie zachowywał się normalnie, ale nieustraszona Eliza podeszła do obcego. Przywitała się z nim, a on się jej przedstawił jako Bob z planety Pluton. Okazało się, że był to kosmita. Eliza wiedziała, że to szalone, ale postanowiła wziąść go do siebie. Poczuła do niego dziwne uczucie, takie, którego nigdy wcześniej nie czuła. Zaczeło jej na nim zależeć. Gdy tylko dotarli do domu Eliza powiedziała Bobowi, żeby się przygotował na romantyczną kolację. Spodobał mu się ten pomysł, bo Eliza też mu się spodobała. Gospodyni domowa napiekła pełno pyszności: pierogi, naleśniki, sałatkę warzywną i wiele więcej. Rozpaliła świeczki, włożyła kwiaty do wazonu i jak to Eliza – ubrała się w najbardziej elegancką suknię jaką miała w szafie. Oboje zasiedli do stołu i spędzili miło wieczór. Bob opowiadał o swojej planecie i o ty dlaczego z niej uciekł: aby plutończycy mogli pozostać na Ziemi muszą znaleźć sobie tam żonę. Mowil też Elizie coś co ją zawstydziło. Powiedział, że obserwował ją codziennie. Widział co robiła, obserwował ją w jej codziennym życiu i uważała, że jest ona najpiękniejsza na Ziemi i to ją obrał na swoją przyszłą żonę. Przy tym ciągle zajadał naleśniki zjadł ich chyba z 15. Eliza patrząc na niego wpadła na genialny plan. Opowiedziała mu o nim i go zrealizowała. Polegał on na tym, że Eliza zrobiła wszystko by Bob w Simowym świecie stał się normalnym simem. Nauczyła go jak zachowują się ludzie: razem biegali, gotowali, grali w szachy. Załatwiła mu dowód, prawo jazdy i paszport – wszystko pod wymyślonym nazwiskiem Pancakes, gdyż Bob wręcz kochał naleśniki. Później Eliza oświadczyła się Bobowi, a kilka tygodni później się pobrali jak na normalną, kochająca się parę przystało. I tak to się skończyło. Eliza była na tyle chytra, że nikt do dziś nie domyslil się niczego o Bobie z planety Pluton

  21. Interesuje mnie I i II miejsce

    Jest ciepłe letnie popołudnie, pod oknem pewnego młodego, lubiącego samotność sima stoi kobieta ubrana w krótką zieloną sukienkę i zagląda do środka. Elizie, bo to ona podgląda swojego wybranka przez okno, bardzo podoba się przystojny jegomość, mający krótkie czarne włosy, gęstą brodę i piękne brązowe oczy.
    – On powinien być mój – myśli Eliza – jest piękny, trochę za gruby, ale to nic, będziemy chodzić razem na siłownię i do parku – rozkręca się simka – i on na pewno jest bogaty, bo jest kucharzem, a kucharze dużo zarabiają…
    Przez następne dni też stoi pod oknem Boba. Po kilkunastu dniach postanawia, że musi zacząć działać, nie może tylko go podglądać, więc jak każda porządna kobieta czeka, aż jej wybranek przyjdzie pogrzebać w śmieciach, a wtedy nakłada mu na głowę worek, pakuje do bagażnika swojego samochodu i ucieka z nim za miasto.
    – Witaj kochanie – mówi Eliza zdejmując Bobowi worek z głowy – Jak ci się podoba na naszej pierwszej randce
    – Ale, ale… – jąka się sim, widząc przed sobą ciemnowłosą piękność – ja cie nawet tu nie zapraszałem…
    – Nikt nie musi wiedzieć
    [teraz toczy się normalna ,,randkowa rozmowa”]
    – Pa, pa – mówi simka – do następnego razu
    – Do zobaczenia, ale na przyszłość poproś faceta o spotkanie, bo porwanie nie wypada zbyt kulturalnie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Oglądaj SimStories